PowrótRetrospektywa Mistrzostw Świata 2026

Ten artykuł w lipcu poświęcamy w całości Mistrzostwom Świata i ich podsumowaniu – taka okazja zdarza się przecież tylko raz na cztery lata. Turniej z dotychczas największą liczbą drużyn w historii zaoferował widowisko, jakiego mało kiedy się widuje, choć solidnie namieszał nam w rytmie snu przez strefy czasowe i harmonogram meczów. Ale było warto. A teraz, kilka dni po finale, nadszedł czas, by spojrzeć wstecz – jak Hiszpania została mistrzem świata, dlaczego jej droga do finału była być może najtrudniejsza ze wszystkich, i dlaczego naszym zdaniem kilka indywidualnych nagród trafiło w zupełnie inne ręce, niż powinno.

Finał, który został rozstrzygnięty na długo przed golem

W 106. minucie dogrywki kibice doczekali się wreszcie tego, co czuć było w powietrzu od pierwszej minuty – gola Hiszpanii. Padł ostatecznie, gdy wprowadzony z ławki Ferran Torres bezlitośnie wykończył dogranie głową od Nico Williamsa, rozstrzygając finał Mistrzostw Świata 2026 w New Jersey. Końcowy wynik 1:0 wygląda jak wynik ciasny. Rzeczywistość meczu była jednak zupełnie inna.

Hiszpania oddała w całym meczu 20 strzałów, w tym 12 celnych. Argentyna z kolei w regulaminowym czasie gry nie oddała ani jednego strzału i na swój pierwszy strzał w meczu czekała aż do drugiej połowy dogrywki – w sumie miała tylko dwa strzały przez cały mecz. Oczekiwane gole (xG) zakończyły się stosunkiem 1,94 do 0,20 na korzyść „La Roji". Argentyński bramkarz Emiliano Martínez musiał interweniować rekordowe 11 razy – najwięcej, ile kiedykolwiek bramkarz obronił w finale mistrzostw świata – a mimo to jego drużyna dwukrotnie ścigała się z czasem, ponieważ gola w rzeczywistości nie dało się zapobiec, a jedynie opóźnić. Do tego w doliczonym czasie drugiej połowy Argentyna została zdekompletowana, gdy Enzo Fernández obejrzał drugą żółtą kartkę i został wykluczony, więc ostatnie dwadzieścia minut grała w osłabieniu.

Co ciekawe, nawet wielu kibiców Argentyny, w tym my sami, musiało w trakcie meczu przyznać się do niewygodnej prawdy: oglądaliśmy lepszą drużynę. Nie dlatego, że nie kibicowaliśmy Messiemu czy argentyńskiemu stylowi, ale dlatego, że od pierwszej minuty było jasne, iż to tylko kwestia czasu, kiedy hiszpańska precyzja i cierpliwość znajdą lukę. Było to kibicowanie samej piłce nożnej, a nie tylko barwom koszulki.

Dwie drogi do finału – jedna gładka, druga pełna adrenaliny

Kiedy przyjrzymy się temu, jak obie drużyny w rzeczywistości dotarły do finału, dostrzeżemy paradoks. Hiszpania miała na papierze „łatwiejsze" wyniki, ale przeszła przez nieporównywalnie trudniejszych rywali. Argentyna miała bardziej dramatyczne mecze, ale przeciwko mniej groźnym drużynom.

Droga Hiszpanii:

  • Grupa H: 0:0 z Republiką Zielonego Przylądka, 4:0 z Arabią Saudyjską, 1:0 z Urugwajem (zwycięzca grupy)
    1. runda fazy pucharowej: 3:0 z Austrią
  • 1/8 finału: 1:0 z Portugalią
  • Ćwierćfinał: 2:1 z Belgią
  • Półfinał: 2:0 z Francją
  • Finał: 1:0 z Argentyną (po dogrywce)

Zwróćcie uwagę na rywali: Portugalia z Cristianem Ronaldo, Belgia i wreszcie Francja z Mbappém – trzy drużyny należące do faworytów turnieju. Hiszpania pokonała ich bez żadnej dogrywki, przy wyraźnej kontroli meczów.

Droga Argentyny:

  • Grupa J: zwycięstwa z Algierią, Austrią i Jordanią (zwycięzca grupy)
    1. runda fazy pucharowej: 3:2 z Republiką Zielonego Przylądka (po dogrywce)
  • 1/8 finału: 3:2 z Meksykiem (odwrócenie losów, dwa gole Messiego)
  • Ćwierćfinał: 2:1 ze Szwajcarią (po dogrywce)
  • Półfinał: 2:1 z Anglią (odwrócenie losów w ostatnich minutach)

Argentyna przeszła turniej stylem „do krwi" – dwukrotnie potrzebowała dogrywki, dwukrotnie musiała odwracać niekorzystny wynik w samej końcówce meczu. Było to widowisko szarpiące nerwy, ale jednocześnie pokazuje, że drużyna przez cały turniej grała na granicy. Hiszpania z kolei przeszła przez piłkarsko trudniejszych rywali z dużo mniejszym dramatyzmem i dopiero w finale – przeciwko przeciwnikowi, który na papierze był „jedynie" obrońcą tytułu z Messim – w końcu musiało dojść do dogrywki. Właśnie to jest naszym argumentem, dlaczego droga Hiszpanii była w rzeczywistości trudniejsza: mierzona nie liczbą wywalczonych z trudem wyników, ale jakością i renomą rywali, których musiała pokonać jednego po drugim.

Nie najlepszy skład, ale najlepiej przygotowana drużyna turnieju

Gdyby ułożyć czysto według nazwisk i wartości rynkowej zawodników najsilniejszy skład Mistrzostw Świata 2026, Hiszpania prawdopodobnie skończyłaby za Francją, Portugalią czy Anglią. Te drużyny miały na poszczególnych pozycjach gwiazdy, o których można długo dyskutować. Hiszpania pokazała jednak coś innego – że mistrzostwa świata nie wygrywa się samym indywidualnym talentem, lecz zbiorowym systemem, wyćwiczonym do ostatniego szczegółu.

To praca, która nie zaczyna się w momencie powołania na turniej, lecz już w akademiach młodzieżowych i kadrach juniorskich – ten sam styl kombinacyjnej, świadomej pozycyjnie gry, który wpaja się hiszpańskim dzieciakom od najmłodszych lat, tak by w reprezentacji seniorów nie było potrzebne żadne okres adaptacji. Efektem jest drużyna, która potrafi grać dokładnie tym samym językiem piłkarskim niezależnie od tego, kto akurat wychodzi na boisko – a to w Ameryce Północnej okazało się przewagą decydującą o wszystkim.

Symbolem tego podejścia jest dwóch nastolatków, którzy na turnieju pokazali, że wiek to tylko liczba: Lamine Yamal i Pau Cubarsí, obaj dziewiętnastoletni, obaj całkowicie komfortowi w roli kluczowych zawodników mistrzowskiej drużyny. Cubarsí zdobył nawet nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika turnieju, wyprzedzając w rywalizacji właśnie swojego kolegę z drużyny Yamala, starszego od niego zaledwie o kilka miesięcy.

Najlepszym hiszpańskim zawodnikiem turnieju uważamy jednak jednoznacznie kapitana Rodriego. Bez ani jednego zdobytego gola potrafił dzięki kierowaniu grą, wyborowi pozycji i kontroli tempa meczu utrzymać całą drużynę w jedności przez wszystkie osiem meczów – i to właśnie on ostatecznie zdobył także Złotą Piłkę dla najlepszego zawodnika turnieju.

Messi i pytanie, kto bardziej zasłużył na Złotą Piłkę

I tu dochodzimy do punktu, z którym naszym zdaniem wielu ludzi się nie zgadza, podobnie jak my. Rodri zasłużenie otrzymał Złotą Piłkę z punktu widzenia zbiorowego wkładu i roli, jaką odgrywał w Hiszpanii. Ale kiedy spojrzymy na turniej jako całość – na to, czego dokonał trzydziestodziewięcioletni Lionel Messi – trudno oprzeć się wrażeniu, że nagroda w tym roku powinna trafić w inne ręce.

Messi doprowadził Argentynę do finału z pozycji, w jakiej nikt by tego nie oczekiwał od żadnego innego zawodnika w jego wieku. Dwoma golami w 1/8 finału przeciwko Meksykowi odwrócił mecz, który Argentyna przegrywała. W ćwierćfinale przeciwko Anglii asystował przy obu golach w dramatycznym odwróceniu losów w samej końcówce. To on ciągnął drużynę mecz po meczu w miejsca, do których sama z trudem by dotarła. Ostatecznie musiał zadowolić się Srebrną Piłką – drugą z kolei nagrodą, którą jako jedyny zawodnik w historii zdobył już wcześniej. Rozumiemy argument na korzyść Rodriego, ale naszym zdaniem to Messi był przez cały turniej zawodnikiem, o którym wszyscy mówili i którego wszyscy się obawiali. A to powinno mieć większą wagę dla nagrody najlepszego zawodnika turnieju, niż ostatecznie miało.

Złota Rękawica, która być może należała do kogoś innego

Podobnie kontrowersyjna jest nagroda dla najlepszego bramkarza turnieju. Złotą Rękawicę zdobył Unai Simón z Hiszpanii, dzięki rekordowym siedmiu czystym kontom na osiem meczów oraz zaledwie jednemu straconemu golowi w całym turnieju. Na pierwszy rzut oka fantastyczny bilans. Kiedy jednak zagłębimy się w liczby, okazuje się, że Simón w rzeczywistości nie miał zbyt wiele pracy – w całym turnieju zanotował zaledwie 10 obron, czyli najmniej ze wszystkich elitarnych bramkarzy fazy finałowej.

Dla porównania: argentyński bramkarz Emiliano Martínez miał w całym turnieju 20 obron – z czego aż 11 zanotował wyłącznie w finale, ustanawiając tym samym rekord co do liczby obron bramkarza w finale mistrzostw świata w ogóle. Innymi słowy, Martínez sam w finale obronił więcej strzałów, niż Simón we wszystkich ośmiu meczach razem wziętych. Owszem, czyste konta i zachowany bilans bramkowy mają swoją wagę, a bilans Simóna jest bezsprzecznie historyczny. Ale jeśli Złota Rękawica ma być przyznawana za grę, a nie tylko za wynik na tablicy, trudno nam się nie zgodzić z opinią, że w tym roku bardziej zasłużenie należałaby się Martínezowi.

Koniec pewnej ery formatu?

I jeszcze jedna rzecz, która czyni ten turniej historycznym punktem zwrotnym – być może były to pierwsze i zarazem ostatnie mistrzostwa świata z udziałem 48 drużyn. Prezydent FIFA Gianni Infantino potwierdził bowiem krótko po finale, że organizacja po tym turnieju będzie badać możliwość rozszerzenia do aż 64 drużyn na rok 2030, kiedy to obchodzona będzie setna rocznica pierwszych mistrzostw świata. Propozycja na razie nie jest zatwierdzona i napotyka na opór wielu federacji narodowych, ale gdyby przeszła, oznaczałoby to, że format z 48 drużynami, który właśnie oglądaliśmy, był jedynie stacją przejściową do czegoś jeszcze większego.

Tak czy inaczej, Mistrzostwa Świata 2026 pozostaną w pamięci jako turniej, który dał szansę mniejszym piłkarskim nacjom, przyniósł fenomenalne historie z obu końców tabeli i ostatecznie ukoronował drużynę, która może na papierze nie miała najbardziej gwiazdorskiego składu, ale miała coś cenniejszego – system, który działa niezależnie od tego, kto akurat wkłada na siebie koszulkę. I to być może najważniejsza lekcja, jaką możemy zabrać ze sobą do domu z Ameryki Północnej.

MenuX

Ustawienia Cookies
Cookies

Nasza strona internetowa używa plików cookie, które pomagają nam w jej ulepszaniu. Abyśmy mogli korzystać z plików cookie, musisz nam na to zezwolić. Klikając przycisk "OK, zgadzam się", wyrażasz na to zgodę.

Ustawienia Ok, zgadzam się
×
Ustawienia plików cookies

Pliki cookie to małe pliki przechowywane przez strony internetowe (w tym naszą) w Twojej przeglądarce internetowej. Zawartość tych plików jest wymieniana między Twoją przeglądarką a naszymi serwerami, a także serwerami naszych partnerów. Niektóre pliki cookie są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej, inne są potrzebne do celów marketingowych i analizy statystycznej. Tutaj możesz ustawić, których plików cookie możemy używać.

Wymagane cookies
Wymagane cookies

Są to pliki techniczne, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszej strony internetowej i wszystkich jej funkcji. Służą między innymi do przechowywania produktów w koszyku zakupowym, wyświetlania produktów według zainteresowania, kontrolowania filtrów, ustawień personalnych oraz ustawień zgody na używanie plików cookie. Na te pliki cookie nie jest wymagana Twoja zgoda i nie można ich wyłączyć.

Wpływa na funkcje:

  • Konfiguracyjne pliki cookie
Pokaż cookies
Nazwa cookie Rodzaj cookies Okres obowiązywania Cel
PHPSESSID Nezbytné cookies During the visit A cookie is used to store and identify a user´s unique session ID in order to manage the user´s session on the website.
Analytické cookies
Wyłączone Włączone
Analytické cookies

Pliki cookie analityczne pozwalają nam mierzyć wydajność naszej witryny internetowej i naszych kampanii reklamowych. Za ich pomocą określamy liczbę wizyt i źródła odwiedzin naszej witryny internetowej. Dane uzyskane za pomocą tych plików cookie są przetwarzane zbiorczo, bez użycia identyfikatorów wskazujących na konkretne osoby odwiedzające naszą witrynę internetową. Jeśli wyłączysz używanie plików cookie analitycznych dotyczących Twojej wizyty, stracimy możliwość analizy wydajności i optymalizacji naszych działań.

Wpływa na funkcje:

  • Google Analytics – analiza odwiedzin
Spersonalizowane pliki cookies
Wyłączone Włączone
Spersonalizowane pliki cookies
Używamy również plików cookie i innych technologii, aby dostosować nasz sklep do potrzeb i zainteresowań naszych klientów oraz zapewnić wyjątkowe doświadczenia zakupowe. Dzięki użyciu spersonalizowanych plików cookie możemy uniknąć wyświetlania niechcianych informacji, takich jak nieodpowiednie rekomendacje produktów lub nieprzydatne oferty specjalne. Ponadto korzystanie ze spersonalizowanych plików cookie pozwala nam oferować dodatkowe funkcje, takie jak rekomendacje produktów dostosowane do Twoich potrzeb.
Marketingowe pliki cookies
Wyłączone Włączone
Marketingowe pliki cookies

Pliki cookie marketingowe (reklamowe) używane są przez nas lub naszych partnerów, abyśmy mogli wyświetlać odpowiednie treści lub reklamy zarówno na naszych stronach, jak i na stronach trzecich. Dzięki temu możemy tworzyć profile oparte na Twoich zainteresowaniach, tzw. pseudonimizowane profile. Na podstawie tych informacji z reguły nie jest możliwe bezpośrednie zidentyfikowanie Twojej osoby, ponieważ używane są wyłącznie dane pseudonimizowane. Jeśli nie wyrazisz zgody, nie będziesz odbiorcą treści i reklam dostosowanych do Twoich zainteresowań.

Wpływa na funkcje:

  • Google Ads